36-dniowa podróż z dziećmi po Ameryce Południowej część 2. Machu Picchu.

Zaktualizowano: 3 cze 2019


Jeśli chcemy odwiedzić jeden z siedmiu cudów świata- Machu Pichcu możemy wybrać różne opcje dojazdu. Będąc w Cusco można pojechać pociągiem do Aquas Calientes za 120$ i wjechać na szczyt za 12$ (w jedną stronę). Można też z Cusco dojechać busem za 50 soli w jedną stronę do Hydroelectric, a później wybrać 12 kilometrowy trekking wzdłuż torów do Aguas Calientes i wejść o własnych siłach na górę, na samo Machu Picchu. Jest to najtańsza opcja, szczególnie przy czteroosobowej rodzinie, bardzo korzystna. Gwarantowane zakwasy i satysfakcja. Zgadnijcie co wybraliśmy?:)

Od rana pojawiają się wspomniane w poprzednim wpisie problemy z agencją, u której kupiliśmy bilety na Machu Picchu i transport do Hydroelectric. O 7.30 mieli nas odebrać z naszego hostelu. Dostajemy wiadomość, że jesteśmy za daleko od centrum i musimy przyjść do Plaza del Armas. Nazwę hotelu i jego lokalizację podaliśmy 2 dni wcześniej i nikt nie miał zastrzeżeń co do jego położenia. Wg Google Maps bus będzie do nas jechał 8 minut, a my pieszo dojdziemy w 20 minut. Jak go znajdziemy? Sytuacja wydaje się absurdalna. Po kilku minutach przyjeżdża po nas taksówka wysłana przez agencję. Tego dnia mieliśmy również otrzymać nasze bilety na Machu Picchu. Znów problem. Naszych biletów nikt nie ma. Wszyscy zgodnie twierdzą, że rezerwacja biletów wystarczy i po okazaniu paszportów będzie można wejść na górę. Jestem człowiekiem małej wiary i cała sytuacja po prostu brzmi dziwnie. Nie ufam tym zapewnieniom. Trasa busem trwa około 5 godzin plus postoje na toaletę i jedzenie. Trasa jest malownicza, ale czasem przerażająca ze względu na wąskie i słabej jakości drogi i przepaści. Mimo wszystko nasz kierowca jest bardzo doświadczony i jego jazda wzbudza poczucie bezpieczeństwa. Docieramy na miejsce.